Ładowanie filmu...

Materialy

Pliki do pobrania

Materialy pomocnicze do tej lekcji.

Rodzaje kosztorysów — po co właściwie nadajemy im różne nazwy?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że kosztorys to po prostu kosztorys — dokument, w którym wycenia się roboty. W praktyce jednak bardzo szybko okazuje się, że ta sama forma dokumentu może pełnić zupełnie różne funkcje. Inaczej patrzy na niego inwestor, inaczej wykonawca, a jeszcze inaczej osoba, która później rozlicza zmiany, roboty dodatkowe albo różnice między planem a wykonaniem.

Dlatego w kosztorysowaniu mówi się o różnych rodzajach kosztorysów. Nie chodzi tu o sztuczne nazewnictwo, ale o bardzo praktyczną rzecz: nazwa kosztorysu sygnalizuje jego cel i przeznaczenie. To właśnie ona podpowiada, po co dokument powstał i jak należy go czytać.

Ta lekcja pokazuje dwa główne sposoby porządkowania rodzajów kosztorysów:

  • według celu i przeznaczenia,
  • według praktyki programu i środowiska pracy.

I to właśnie pierwszy z tych podziałów jest najważniejszy.


Najpierw pytanie: po co powstaje kosztorys?

To najlepszy punkt wyjścia do zrozumienia całego tematu.

Zanim nazwiesz dokument „ofertowym”, „inwestorskim” albo „powykonawczym”, warto zadać sobie pytanie:

po co ten kosztorys został przygotowany?

Czy ma służyć do zaplanowania budżetu inwestycji? Czy ma być ofertą wykonawcy? Czy ma rozliczyć zmianę ilości robót? Czy ma pokazać wartość robót dodatkowych po ich wykonaniu?

Dopiero odpowiedź na te pytania pozwala poprawnie rozpoznać rodzaj kosztorysu.


Dwie strony inwestycji, dwa różne spojrzenia

Bardzo ważny porządek myślenia w tej lekcji polega na rozdzieleniu dwóch podstawowych perspektyw:

  • perspektywy inwestora,
  • perspektywy wykonawcy.

To rozróżnienie jest kluczowe, bo obie strony patrzą na kosztorys z innego miejsca.

Inwestor potrzebuje dokumentu, który pomoże mu oszacować wartość zadania, zaplanować budżet i przygotować się do zlecenia robót.

Wykonawca potrzebuje dokumentu, który pozwoli mu:

  • złożyć ofertę,
  • rozliczyć zmiany,
  • policzyć roboty dodatkowe,
  • porównać plan z wykonaniem,
  • uzasadnić wartość robót w toku realizacji.

Z tej różnicy wynikają właśnie podstawowe typy kosztorysów.


Kosztorys inwestorski

To podstawowy kosztorys po stronie inwestora.

Jego głównym zadaniem jest oszacowanie wartości zamówienia. Mówiąc prościej: inwestor musi wiedzieć, jakiego rzędu budżet będzie potrzebny, aby zrealizować dane zadanie budowlane.

To szczególnie ważne wtedy, gdy inwestycja jest realizowana ze środków publicznych. W takim przypadku kosztorys inwestorski nie jest tylko wewnętrzną pomocą organizacyjną. Ma on także znaczenie formalne, ponieważ pozwala określić wartość zamówienia i przygotować inwestycję od strony finansowej.

Co warto zapamiętać o kosztorysie inwestorskim?

Najważniejsze jest to, że nie jest on ofertą wykonawcy i nie służy bezpośrednio do rozliczania robót. To dokument przygotowywany po stronie zamawiającego, który ma pomóc odpowiedzieć na pytanie:

ile może kosztować planowane zadanie?

To właśnie dlatego kosztorys inwestorski jest tak mocno związany z etapem przygotowania inwestycji.


Dlaczego kosztorys inwestorski ma szczególną pozycję?

W przeciwieństwie do większości innych typów kosztorysów, kosztorys inwestorski ma bardzo silne powiązanie z regulacjami, zwłaszcza w obszarze zamówień publicznych. Oznacza to, że jego rola jest nie tylko praktyczna, ale również formalna.

To ważne, bo pokazuje, że nie wszystkie rodzaje kosztorysów funkcjonują na tych samych zasadach. Po stronie inwestora, szczególnie publicznego, pojawia się większy poziom uporządkowania i odniesienia do określonych reguł. Po stronie wykonawcy sytuacja jest zwykle bardziej elastyczna.


Kosztorys ofertowy

Po stronie wykonawcy najbardziej podstawowym i najczęściej spotykanym dokumentem jest kosztorys ofertowy.

To kosztorys, który wykonawca przygotowuje po to, by złożyć ofertę na wykonanie określonego zakresu robót. W praktyce pokazuje on, za ile wykonawca deklaruje realizację zadania.

To bardzo ważny typ kosztorysu, bo zwykle właśnie od niego zaczyna się relacja między inwestorem a wykonawcą. Jest to punkt wyjścia do:

  • oceny ceny,
  • porównania ofert,
  • wyboru wykonawcy,
  • a czasem także późniejszych odniesień przy zmianach i rozliczeniach.

Co pokazuje kosztorys ofertowy?

Pokazuje wartość robót z punktu widzenia wykonawcy. To znaczy: ile wykonawca chce otrzymać za wykonanie określonego zakresu prac.

Nie jest to więc kosztorys przygotowany „dla siebie” w sensie czysto pomocniczym. To dokument komunikacyjny i handlowy — skierowany na zewnątrz, do inwestora.


Kosztorys zamienny

Ten typ kosztorysu pojawia się wtedy, gdy w toku realizacji okazuje się, że ilości robót wykonanych różnią się od ilości zaplanowanych.

To bardzo częsta sytuacja na budowie. Na etapie planowania przyjmuje się określony zakres, ale później rzeczywistość potrafi ten zakres skorygować. Wtedy pojawia się potrzeba dokumentu, który pokaże, jak zmieniła się wartość robót po zmianie ilości.

I właśnie temu służy kosztorys zamienny.

Jaki jest jego sens?

Najprościej mówiąc, kosztorys zamienny porządkuje sytuację, w której:

  • plan był jeden,
  • wykonanie okazało się inne,
  • trzeba to policzyć i rozliczyć.

To nie musi oznaczać błędu ani niczego nadzwyczajnego. Zmiana ilości robót jest naturalnym elementem wielu realizacji budowlanych.


Kosztorys powykonawczy

Kosztorys powykonawczy służy do wyceny robót już wykonanych. Bardzo często pojawia się wtedy, gdy trzeba rozliczyć:

  • rzeczywiście wykonane prace,
  • roboty dodatkowe,
  • zakres rozszerzony w trakcie realizacji,
  • albo końcową wartość robót po zakończeniu określonego etapu.

To dokument mocno związany z rzeczywistością wykonawczą. Nie operuje już wyłącznie planem, tylko opiera się na tym, co faktycznie zostało zrobione.

Kiedy najczęściej się pojawia?

Najczęściej wtedy, gdy umowa przewiduje rozliczenie robót po wykonaniu albo gdy inwestor zleca roboty dodatkowe i oczekuje ich policzenia po fakcie.

To bardzo ważne, bo pokazuje różnicę między ofertą a wykonaniem:

  • kosztorys ofertowy mówi, za ile wykonawca chce wykonać zadanie,
  • kosztorys powykonawczy pokazuje, ile warte są roboty, które zostały już faktycznie wykonane.

Najważniejsze rozróżnienie po stronie wykonawcy

Warto uporządkować sobie trzy podstawowe typy kosztorysów wykonawczych:

Kosztorys ofertowy

Powstaje po to, by złożyć ofertę.

Kosztorys zamienny

Powstaje wtedy, gdy zmieniają się ilości robót względem planu.

Kosztorys powykonawczy

Powstaje po wykonaniu robót i służy ich rozliczeniu.

To właśnie te trzy typy najczęściej tworzą podstawowy zestaw nazw po stronie wykonawcy.


Czy nazwa zawsze narzuca sposób liczenia?

I tu pojawia się bardzo ważny praktyczny wniosek z tej lekcji: nie do końca.

Nazwa kosztorysu ma przede wszystkim zasygnalizować:

  • jego cel,
  • jego przeznaczenie,
  • kontekst, w jakim dokument będzie używany.

Nie oznacza to automatycznie, że dla każdego z tych typów istnieje jeden sztywny sposób liczenia narzucony przepisami. Poza szczególną pozycją kosztorysu inwestorskiego, wiele rozwiązań po stronie wykonawców opiera się bardziej na praktyce, metodologii i ustaleniach kontraktowych niż na jednym obowiązkowym schemacie ustawowym.

To bardzo ważne, bo chroni przed zbyt formalistycznym myśleniem. Czasem użytkownicy szukają „jednej poprawnej formuły” dla każdego typu kosztorysu, a tymczasem dużo ważniejsze jest to, czy dokument dobrze spełnia swój cel.

Nazwa ma pomóc zrozumieć funkcję dokumentu, ale najważniejsze i tak pozostaje to, żeby kosztorys był policzony poprawnie.


Warto znać rozporządzenie, nawet jeśli jesteś po stronie wykonawcy

To jedna z ciekawszych praktycznych wskazówek z tego materiału.

Choć po stronie wykonawcy nie ma tak ścisłego odpowiednika regulacji jak po stronie inwestora publicznego, to i tak warto znać zasady odnoszące się do kosztorysu inwestorskiego. Dlaczego? Bo mogą być pomocne jako punkt odniesienia w rozmowie z inwestorem.

To bardzo praktyczne myślenie. Nawet jeśli wykonawca nie jest bezpośrednio związany tym samym reżimem formalnym, może przez analogię odwoływać się do znanych i uporządkowanych zasad, by uzasadnić sposób liczenia określonych składników.

To pokazuje, że w kosztorysowaniu znajomość reguł drugiej strony bywa dużą przewagą.


Drugi podział: według praktyki programu

Poza podziałem wynikającym z celu i przeznaczenia, w praktyce spotyka się też bardziej użytkowy podział związany z tym, jak program kosztorysowy organizuje pracę.

Tu pojawiają się zwykle uproszczone szablony:

  • kosztorys inwestorski,
  • kosztorys,
  • czasem dodatkowe warianty specjalne.

W praktyce oznacza to, że:

  • inwestor częściej będzie korzystał z szablonu kosztorysu inwestorskiego,
  • wykonawca częściej będzie pracował po prostu na szablonie kosztorys.

To bardzo przydatne organizacyjnie, bo program pomaga użytkownikowi zacząć od właściwej logiki dokumentu. Nie znaczy to jednak, że sam szablon rozwiązuje całą sprawę. Nadal trzeba rozumieć, po co dany kosztorys powstaje.


Nazwy środowiskowe — czyli jak branża mówi po swojemu

Poza nazwami bardziej podręcznikowymi i formalnymi, w praktyce branżowej funkcjonują również określenia potoczne albo środowiskowe. To ważne, bo możesz spotkać je w przetargach, dokumentach lub codziennej komunikacji zawodowej.

Nie zawsze będą to nazwy „książkowe”, ale i tak trzeba wiedzieć, co oznaczają.


Kosztorys nakładczy

To określenie używane zwykle wtedy, gdy mamy do czynienia z kosztorysem szczegółowo przygotowanym, ale bez wydrukowanych cen i kwot.

W praktyce taki dokument może zostać przekazany wykonawcom jako formularz do wypełnienia ofertą. Inwestor daje wtedy strukturę, zakres i podstawę, ale nie pokazuje własnych wartości pieniężnych.

To bardzo użyteczne rozwiązanie, bo pozwala:

  • ujednolicić oferty,
  • sprawić, że wszyscy liczą ten sam zakres,
  • porównywać ceny przy wspólnej strukturze pozycji,
  • nie ujawniać od razu wartości inwestorskich.

Najprościej można o tym myśleć tak: inwestor daje „szkielet” kosztorysu, ale bez kwot.


Kosztorys ślepy

To nazwa spotykana na rynku dość często i zwykle oznacza właściwie to samo, co kosztorys nakładczy. Chodzi o dokument bez cen, czyli taki, który zawiera zakres i układ pozycji, ale nie pokazuje wartości pieniężnych.

To określenie jest mocno środowiskowe. Bywa używane powszechnie, choć nie każdy je lubi. Sens jednak pozostaje ten sam: chodzi o kosztorys „bez kwot”, przygotowany po to, by ktoś inny mógł uzupełnić go własną ofertą.

W praktyce dobrze znać tę nazwę, bo możesz ją spotkać w materiałach przetargowych, nawet jeśli wolisz bardziej uporządkowane określenie „nakładczy”.


Kosztorys różnicowy

To z kolei nazwa, która pojawia się częściej po stronie wykonawców i dotyczy sytuacji, w której trzeba pokazać różnicę między planem a wykonaniem albo między wcześniejszą ofertą a późniejszym stanem realizacji.

To bardzo praktyczny typ dokumentu, bo nie chodzi w nim o pełne pokazanie całego kosztorysu od zera, ale o uchwycenie:

  • co się zmieniło,
  • o ile się zmieniło,
  • jaki jest wpływ tych zmian na wartość robót.

Co może obejmować kosztorys różnicowy?

Na przykład:

  • zwiększenie ilości robót,
  • zmniejszenie ilości robót,
  • roboty dodatkowe,
  • rezygnację z części zakresu,
  • przejście od przedmiaru do obmiaru,
  • nałożenie wykonania na wcześniej złożoną ofertę.

To bardzo przydatna forma, bo zamiast odtwarzać cały dokument od nowa, pozwala skupić się na tym, co naprawdę uległo zmianie.


Dlaczego kosztorys różnicowy jest tak użyteczny?

Bo budowa rzadko przebiega dokładnie tak, jak została opisana na starcie. Różnicowy sposób patrzenia pomaga uporządkować zmiany bez gubienia punktu odniesienia.

Można powiedzieć, że taki kosztorys pokazuje:

  • jak wyglądał plan,
  • jak wygląda wykonanie,
  • jaka jest finansowa różnica między jednym a drugim.

To świetne narzędzie tam, gdzie ważna jest nie tyle sama wartość bezwzględna, ile właśnie zmiana wartości.


FIDIC — szczególny kontekst kosztorysowania

Na końcu pojawia się jeszcze jedno pojęcie, które nie będzie potrzebne każdemu, ale warto wiedzieć, że istnieje. Chodzi o FIDIC.

Tutaj nie chodzi po prostu o kolejny typ kosztorysu w codziennym polskim sensie, tylko o szerszy model prowadzenia i rozliczania inwestycji. W projektach realizowanych według warunków FIDIC sposób patrzenia na kosztorys jest bardziej zagregowany i kontraktowy.

To podejście skupia się bardziej na:

  • opisie robót,
  • specyfikacji,
  • ilości,
  • cenie,
  • wartości, niż na klasycznym krajowym podejściu silnie związanym z katalogami KNR.

To ważne głównie dla osób, które będą uczestniczyły w inwestycjach realizowanych właśnie w takim modelu. Jeśli ktoś działa wyłącznie w standardowych lokalnych realiach, może długo nie mieć z tym kontaktu. Ale dobrze wiedzieć, że taki świat również istnieje.


Jak nie pogubić się w nazwach?

Najlepiej za każdym razem wracać do trzech prostych pytań.

Kto przygotowuje dokument?

Czy inwestor, czy wykonawca?

Po co dokument powstaje?

Czy chodzi o budżet, ofertę, rozliczenie, zmianę zakresu czy porównanie planu z wykonaniem?

Co dokument ma pokazać?

Czy pełną wycenę, sam zakres bez cen, czy tylko różnicę między wersjami?

Jeśli odpowiesz na te trzy pytania, zwykle bez problemu rozpoznasz, z jakim rodzajem kosztorysu masz do czynienia.


Najważniejszy wniosek z tej lekcji

Rodzaje kosztorysów nie są tylko teorią do zapamiętania. To praktyczny język pracy na budowie, w biurze ofertowym i w relacji inwestor–wykonawca.

Najważniejsze nie jest samo słowo na stronie tytułowej, ale to, czy nazwa trafnie oddaje:

  • cel dokumentu,
  • moment inwestycji,
  • sposób jego wykorzystania.

Dobrze nazwany kosztorys porządkuje komunikację, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby był poprawnie policzony i adekwatny do swojego celu.

To właśnie ta myśl najlepiej podsumowuje całą lekcję.


Podsumowanie

Rodzaje kosztorysów najlepiej rozumieć przez ich funkcję. Po stronie inwestora najważniejszy jest kosztorys inwestorski, który służy oszacowaniu wartości zadania i przygotowaniu budżetu. Po stronie wykonawcy najczęściej pojawiają się kosztorys ofertowy, zamienny i powykonawczy, czyli dokumenty związane odpowiednio z ofertą, zmianą ilości robót i rozliczeniem wykonania.

Oprócz tego w praktyce spotyka się także nazwy środowiskowe, takie jak kosztorys nakładczy, ślepy czy różnicowy, a w bardziej szczególnych sytuacjach także podejście związane z FIDIC.

Im lepiej rozumiesz, po co dany kosztorys powstał, tym łatwiej odczytać jego rolę i poprawnie się nim posługiwać. A to w kosztorysowaniu jest równie ważne jak sama umiejętność liczenia.